piątek, 29 maja 2015

Warsztaty z Le Petit Marseillais - Dzień 1

Jest takie miejsce na Warmii, gdzie możesz usiąść na ławce wśród krzaczków lawendy i wsłuchując się w odgłosy natury choć przez chwilę zapomnieć o trudach dnia powszedniego. Jestem mieszczuchem i niemal codziennie w zgiełku pędząc do pracy zapominam o sobie i swoich przyziemnych acz bardzo ważnych potrzebach, jak choćby chwila odpoczynku w ciszy i spokoju. Weekend w tak cudnym miejscu jak Lawendowe Pole mimo, iż był intensywny, to przyniósł mi na prawdę wiele. Odetchnęłam pełna piersią czystym mazurskim powietrzem i nawiązałam wiele ciekawych znajomości, które na pewno zaowocują w przyszłości. Dzisiaj chciałam Wam pokazać w jakim to niesamowitym miejscu Ambasadorki Le Petit Marseillais spędziły warsztaty i co podczas nich robiłyśmy. Ciężko odzwierciedlić cały ten wspaniały czas, ale mam nadzieję, że chociaż trochę poczujecie ten klimat, a na pewno pomogą Wam w tym fotografie, na których udało mi się uchwycić piękną naturę. Oczywiście najlepiej byłoby zobaczyć, to na żywo - ale póki co zerknijcie na fotki. 


Weekend, który spędziłyśmy na Lawendowym Polu był jak wspomniałam bardzo intensywny, ale niezwykle udany. W piątek dotarłyśmy na miejsce z rożnych stron Polski i rozpoczęła się nasza przygoda, która trwała do niedzieli. 


Na miejsce docierałyśmy o różnym czasie. Jak się okazało celem naszej podróży było Nowe Kawkowo - mała wieś na Mazurach oddalona ok 20 km od Olsztyna w bardzo malowniczej okolicy. Zostałyśmy zakwaterowane w gospodarstwach agroturystycznych: Moniówce i Lawendowym Polu. Ja razem z połową dziewczyn trafiłam do Lawendowego Pola, gdzie przyjęto nas z niezwykła otwartością i gościnnością.


Po trudach podróży otrzymałyśmy smaczny posiłek i mogłyśmy ulokować się w domku dla gości. Kiedy weszłyśmy do środka niemal natychmiast wyczułam cudowną woń unoszącą się wewnątrz, a kiedy spojrzałam na sufit zobaczyłam podwieszone na suficie ususzone bukieciki lawendy. Efekt zapachowy i wizualny był niesamowity :) 

Po rozpakowaniu rzeczy ruszyłam zaraz na zwiedzanie Lawendowego Pola. Jest to wspaniałe miejsce - pierwsza warmińska plantacja lawendy - taka mała Prowansja :) 


Tuż przy wjeździe do gospodarstwa znajduje się lawendowe pole z 14 letnimi krzaczkami lawendy. 



A tutaj powstaje nowe pole lawendy w kształcie labiryntu na nowe lawendki.


Wśród lawendowych krzaczków znalazło się tez miejsce z ławeczką, gdzie można było sobie przysiąść i oddawać się przyjemnej kontemplacji na łonie natury. Oczywiście skorzystałam z tej sposobności. Szkoda tylko, że nie trafiłyśmy na sezon zbiorów lawendy - byłoby na pewno wspaniale, ale mimo tego i tak byłam zadowolona z możliwości przebywania w tak magicznym miejscu. Jeśli chcecie przyjrzeć się z bliska zbiorom lawendy i poczuć zapach jej kwiatów, to odwiedźcie koniecznie lawendowe pole pod koniec czerwca :)



Siedząc sobie tak na ławeczce w oddali można dostrzec Lawendowe Muzeum Żywe, które można zwiedzać bezpłatnie, a jak nadarzy się odpowiednia sposobność - to obejrzeć ciekawą lawendowa wystawę lub uczestniczyć w warsztatach np. z wytwarzania naturalnych kremów - sprawdźcie koniecznie AKTUALNOŚCI  i dostępne terminy :)



Kiedy wszystkie Ambasadorki dotarły na miejsce mogłyśmy poznać się bliżej i zjeść wspólna kolację nad stawem w klimatycznej drewnianej altance - w ogóle wszystkie posiłki jadłyśmy w tej altance, bo pogoda przez cały weekend nam dopisywała. Sama przyjemność z takimi posiłkami na łonie natury :) Do tego ze zdrową żywnością - lokalnymi wiejskimi przysmakami wytwarzanymi z najlepszej jakości produktów i własnoręcznie np. kozi serek, dżemy czy twarożek. Jak to przystało na zdrowe jedzonko wszystko było też wegetariańskie - chociaż (csssii :P) mięsko lubię, to taki wegetariański weekend bardzo dobrze na mnie wpłynął :)

fot. Mela Broda źródło: www.facebook.com/BrodaAnia/

Czas upłynął w bardzo miłej atmosferze zapoznawczej, a na zwieńczenie tego wieczoru mogłyśmy wysłuchać koncertu Ani Brody. Wokalistka obdarzona niezwykłym głosem, mistrzyni gry na cymbałach wileńskich. Własnie na tym instrumencie zagrała i zaśpiewała specjalnie dla nas. Koncert był niezwykle klimatyczny - było lawendowe wino, śpiew i tańce :) Jestem pewna, że muzyka Pani Ani jeszcze nie raz u mnie zagości. 



Dzień pierwszy zakończył się klimatycznym ogniskiem i rozmowami do później nocy :) 


A to my - wszystkie Ambasadorki Le Petit Marseillais, które uczestniczyły w warsztatach :)


Jeśli jesteście ciekawi co robiłyśmy przez kolejne 2 dni koniecznie zajrzyjcie w niedługim czasie na mojego bloga - relacje wraz z fotkami z kolejnych dni pojawią się wkrótce :D Nie chcę Was od razu zarzucić ogromną ilością zdjęć i opisów - bo podobno przyjemności trzeba dozować :P


Pozdrawiam serdecznie :*





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

19 komentarzy

  1. Świetne zdjęcia, aż się rozmarzyłam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. No to nic straconego - niedługo zbiory lawendy, na pewno będzie cudnie !

      Usuń
    2. Agnieszka to jedziemy razem!

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ale na żywo jest o wiele cudowniej :)

      Usuń
  4. jeszcze zdradź, która to Ty na tym zdjęciu Rewelko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. cudowne miejsce i super zdjęcia, na pewno było fantastycznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj było było - szkoda, że to tylko weekend :(

      Usuń
  6. Miejsce robi wrażenie, zazdroszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem zauroczona widokami tej wsi :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wyobraziłam sobie jak tam musi być przepięknie i kojąco. Aż by się chciało usiąść tam na tej ławeczce, z kapeluszem z wielkim rondem na głowie i posiedzieć, nie musząc się nigdzie spieszyć i nigdzie gonić... Zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakie cudowne zdjęcia, tam musiało być pięknie...

    OdpowiedzUsuń
  10. Chcę tam pojechać jak będzie kwitła lawenda - koniecznie!!!!!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
SZABLON BY: PANNA VEJJS.